Kiedy zwiedzalem wyspe Goree, bardzo podobaly mi sie takie pomalowane na kolorowo czajniki. W ogole duzo tam roznej afrykanskiej sztuki – obrazki zrobione ze starych telefonow i opakowan po lekarstwach, piaskowe pejzaze w butelkach, a nawet niebieskie kroliczki. Zastanawialem sie, czy fajnie byloby miec taki czajnik i na przyklad ustawic go na regale w salonie, ale nie mialem w ogole pieniedzy, bo wszystko wczesniej wydalem na Paryz i na niespodziankowa urodzinowa kolacje Boba. Totez nie kupilem nic.
A kiedy wracalismy na Wyspy Zielonego Przyladka, poszedlem na lotnisku zrobic siku i ku mojemu ogromnemu zdziwieniu zobaczylem, ze na kazdym kibelku stoi taki czajnik!
Po co czajnik w toalecie?
Okazalo sie, ze muzulmanie nie uzywaja papieru toaletowego, tylko po zrobieniu kupy myja sie woda z czajnika. Jak oni to robia? Ja bym sie caly zachlapal i jeszcze wszystko naokolo.
Komu herbaty? Komu kakao? Dolac wody bo za mao?