citroen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2011

Przechodzę sobie przez jezdnię, jak gdyby nigdy nic, gdy wtem jakieś dziadziszcze krzyczy za mną:
- Ej! Ej! Gawarisz pa ruski?

I’ve never been so insulted!

SZ

4 komentarzy

Moja pierwsza psia miloscia na Wyspach Zielonego Przyladka byla Mika. Mieszkala po drugiej stronie ulicy przy naszym parkingu i na poczatku byla niesamowicie nieufna. Uciekala za kazdym razem, kiedy zrobilem krok w jej strone, czekala, kiedy odejde, aby zjesc przysmaki, ktore dla niej przynioslem, bala sie wszystkiego. Z czasem przyzwyczaila sie do mnie, pamietem, jak rzucalem jej jedzenie coraz blizej moich i ona powolutku zblizala sie do mnie, az w koncu po raz pierwszy pozwolila dotknac. Ten dotyk zupelnie ja zmienil i od tej pory wciaz domagala sie glaskania i kontaktu. Codziennie rano mielismy swoj rytual – swieza buleczka z piekarni Boca Doce i wspolna zabawa. Jak mowil Bob, „I’ve turned her into a human being”. Niestety 15 sierpnia 2010 roku zginela potracona przez samochod.
I chce wierzyc, ze tego dnia urodzila sie Szczebrzeszynianka.
Pewnego dnia szedlem z Alexandra na pobliska plaze, gdzie dokarmialem biegajace tam szczenieta. Po drodze na murku znalazlem porzucone psie malenstwo. Nie moglem jej tam zostawic. Zadzwonilem do Boba z pytaniem, co mam robic. Zrob to, co czujesz, ze powinienes zrobic, a ja bede cie wspieral – odparl.
Przytulilem pieseczka i zabralem ze soba do domu.
Pieseczek okazal sie byc mala suczka, ktora wszystkiego sie bala. Trzesla sie caly czas, wiec zrobilem jej poslanie z mojego starego swetra w koszyku na pranie i dalem jej pierwsza zabawke – pluszowego Reksia od Jucy, aby nie czula sie samotna. Zadzwonilismy po weterynarza, ktory ja wykapal i dal pierwsze leki. Byla bardzo zaniedbana, chora, miala robaki i wszelkie inne choroby. Balem sie, ze moze nie przezyc. Na szczescie zaczela jesc i mleko, ryz i gotowany kurczak dodaly jej sil.
Bob nie byl przekonany co do pomyslu, aby ja zatrzymac. Wychowal sie bez psa i wczesniej nie odnalazl w sobie potrzeby posiadania czworonoga. Moje lzy maja jednak niesamowita sile przekonywania.
Postanowilem ja nazwac Szcebrzeszynianka, aby latwo bylo wymowic jej imie w kazdym kraju, w ktorym bedziemy mieszkac. Szczebrzeszynianka szybko rosla, a najszybciej uszy, przez co po pewnym czasie zaczela wygladac jak nietoperz. Wciaz zmagala sie z problemami skory, siersc nie chciala wszedzie rosnac.
- Ale jest brzydka, powinienes znalezc sobie innego psa – powiedziala raz kelnerka z pobliskiej restauracji i musialem sie powstrzymac, zeby nie powiedziec jej, ze znowu ona jest piekna i ze mam nadzieje, ze jej facet ja sobie tez wymieni.
Ale dzieki troskliwej opiece i Gammolenowi pokonala problemy i zrobila sie z niej wyjatkowo piekna suczka. Jest czarna z bialymi wstawkami i wyglada zupelnie jak Lalur, tylko uszy ma stojace.
Uwielbia sie bawic piszczacymi wiewiorkami i krasc nasze matki i skarpetki, aby sie na nich polozyc.
A tydzien temu zamienila sie z psiej dziewczynki w dojrzala psia kobiete. Balem sie, ze to ja boli, ale czuje sie znakomicie i uwodzi wszystkie psy. Tylko nasz Rudy pozostaje niewzruszony, na szczecie, ale ten chlopak nie ma jaj.


  • RSS