a co u agaty bogackiej?

trzeszczy jej w sluchawce

- poczekaj, przejde do pokoju! tylko do ktorego?

kobas robi neo raucha

rauch_frost.jpg
jestem myszka

pochyl sie bardziej. pochyl sie mniej

dretwieje

wychodzimy na dwor

pip: pada deszcz

wsiada do samochodu i urywa mu sie haftka w spodniach. oesu jaki grubas

a piotrek wyslal esemesa ze tylko dzis w oszą spodnie wizytowe za piecdziesiat procent ceny

jedziemy do palacu kultury na urodziny kaski

prezent prosto z punktu: kolczyki papryki, kolczyki z bozia, brelok with love

gra jakis niespodziewanie dobry zespol dżezowy. znow jestem urszula dudziak

w holandii rozmawiam z zagranicznym szefem ile mam lat i ze jestem stary, brzydki i jeszcze lysy na dodatek

szef zagraniczny: nou marciek, ju ar biutiful, ju no

ta akurat

u jedrka w krakowie wjezdzam winda prosto do mieszkania

przychodzi foka

jedrek: czesc zdziro! ebo, poznaj foke!

ebo: nie wiem czy chce poznawac kogos, do kogo mowisz zdziro

ogladamy teledyski, rozlewamy koka kole, a jak nam sie znudzi to troche tanczymy

wtem foka wyciaga parasolke

i juz cala noc PARASOLKI! PARASOLKI! PROSZE BRAC PANOWIE PANIE!

ide sobie z chlopakami z HIRO, patrze, a na smietniku lustro

piekne, w drewnianej ramie zdobionej masa perlowa, ze szlifowana tafla szkla. a w nim caly ja

wszyscy mi zazdroszcza. ty tez

zupelnie nie wiem gdzie ustawic

moze opre o parapet? ale tak codziennie patrzec na siebie kiedy sie budze?

pip: w zwiazku z tym, ze na kazdej scianie jest twoje zdjecie albo portret, nie powinno ci to przeszkadzac

i nie przeszkadza

SONDA
kiedy myjesz zęby

ruszasz szczoteczkąruszasz głowąnie myję zębów. psikam dezodorantem 8×4

pip: ciekawa jaka kaska jest w pracy

ebo: pewnie taka jak ty: oschla i histeryczna

pip: JA WCALE NIE JESTEM HISTERYCZNY!

- czesc, jestem z polski. u nas nie ma kolorowej telewizji

- naprawde?!

- naprawde.

szefowa kazala kupic kolezance z budapesztu sensory do nike+

kolezanka z budapesztu: ale ja nie mam czasu egereszegedre

szefowa: nikt nie zauwazy ze spoznilas sie dziesiec minut kapczalaszung

jedziemy na lotnisko. boje sie ze sie spoznie

ebo: nikt nie bedzie czekal na mnie w locie

kolezanka z budapesztu: to taka polska mentalnosc?

wyobrazam sobie ze lece malevem i spozniam sie dziesiec minut

nikt nie zauwazyl, nagle pojawiam sie na fotelu

ogladam supermena i oczom nie wierze

to grzmociszcze lois lane ma z nim dziecko

a innemu wmawia ze to jego

dziwka zwykla. albo i gorzej!

ide chmielna i co widze?

sklep GRAŻYNA EDGARO

- nie moge z toba rozmawiac bo ide do grazyny edgaro

no i jestem w holandii. ciagle pada

wchodze do ubikacji, zagladam, a tam ktos nie spuscil wody!

naciskam spluczke i leci zolta ciecz

ohyda

jade do holandii, ale zaraz wracam!

moj kolega zapoznal siergieja z bialorusi

sjerjoża sprzedaje na bazarku tiszerty po dziesiec

mowi do kolegi: jak chcesz, moge ci jeden zalatwic za darmo

ŁAŁ!!!

spotykam znajomych z liceum

- gdzie pracujesz?

- a tu i tu

i juz cisza i gula rosnie

a ja zaczynam zaraz tlumaczyc jak mi tam zle

bez sensu

w sobote slub kolegi z pracy w moim kosciele na placu +++

pan koscielny od dwudziestu lat nic sie nie zmienil. jak on to robi?

na szczescie przestal farbowac wlosy na czarno

nie potrafie odnalezc sie w kosciele. czynie znak krzyza, przekazuje znak pokoju i wszystkie inne znaki. nawet o taki

ale modlic sie na glos? przeciez nie wierze

zafrasowany pedal wychowany w wierze

a co u agaty bogackiej?

agata bogacka: nie mam oparcia

ebo: to nie siedz na stolku tylko wez krzeslo

nie mam juz zadnych czystych skarpetek wiec wlaczam pranie

wsypuje proszek, wlewam plyn, nastawiam na be na czterdziesci i start

w tym samym momencie znienacka pojawia sie pip i zaczynamy rozmawiac a szybko bo wychodze

nie mija pol godziny dzwoni telefon

- nie zapomniales o czyms?

i juz wiem ze zapomnialem. wlozyc weza od pralki do wanny

a ja przeciez nigdy nie zapominam wlozyc weza

cala woda skarpetowa na cale mieszkanie

wycieranie

pip: zalozylbym sie o wszystkie pieniadze, ze jesli ktos kiedys zapomni wlozyc tego weza to bede to ja

coz, przyznam ze ja tez. dlatego nie mam szczescia w hazardzie

w piatek wraca od fryzjera. wyglada slicznie. jak poborowy

w sobote ja tez ide do salonu patrycja bo nie chce byc gorszy

pani fryzjerka: byl wczoraj pana brat. jak on pieknie wyglada!

skad ona wymyslila ze to brat?!

esemes: i zostawil wode! a nie mam kosza na resztki plynow. to bylo takie zabawne, a nie moge tego opisac

- to gdzie idziemy?

- nie wiem

- to moze do szlafroka?

idziemy a tam w ogrodku wszystkie stoliki zajete. obok jest inny bar, taki sam, ale w ogrodku wszystkie stoliki puste

„bo w szlafroku jest taka fajna atmosfera”

patrze na smigajace porsze z panem co ma o takiego (zginam maly palec) i czuje ze mi zimno

jestem zaskoczony. prawie zapomniane uczucie

cudownie jak jest zimno. wreszcie sie wysypiam

mama pawla jest urocza

- dlaczego zostawilas taki balagan na stole?

- bo sie do was bardzo spieszylam

to nie balagan i nie zwykla mama, ktora wciaz przeprasza ze brudno, ze nie posprzatane

mama pawla odkryla internetowe randki. prosi o rade odnosnie kilku panow

ja juz dawno zeby zjadlem na tych randkach wiec mowie sepleniac

- nie, jakie czterdziesci siedem lat?! to zdjecie bylo zrobione z dziesiec lat temu!

- ale skad wiesz?

- bo juz od dziesieciu lat nigdzie nie ma takich krawatow!

a nastepny? jedno zdjecie uartystycznione w fotoszopie, widac tylko pol twarzy. wiec wiadomo jaka reszta: dziwna narosl i rachityczny korpus

pytam: a chodzila pani na tance na dansingi?

- tak, ale tam ciagle te same osoby, a jak sie ktos nowy pojawi, to sie wszyscy rzucaja

pawel: to zupelnie jak na gejowskich dyskotekach

babcia: kiedys to bylo lepiej. az przyjemnie bylo popatrzec jak ludzie jezdzili na sluzewiec. cale przystanki!

ebo: kupilem proszek do prania

pip: bo ja kupilem poprzednim razem

ebo: ale plyn do plukania to ciagle ja kupuje

pip: a ja myje kibel!

ebo: jest sie czym chwalic

jest tak goraco, ze prosze zeby mi przyniosl mokry recznik

budze sie w nocy, a on na podlodze

- czemu spisz na podlodze?

- bo rozplynales sie na cale lozko

ten upal mnie roztapia

- na cym pływas?

- na desce

- a na cym jesce?

w sobote z julia plywamy rowerem wodnym po jeziorze skaryszewskim

robimy sobie zdjecia z fabryka czekolady w tle

jest cudownie wakacyjnie

w ikei rzad koszow na smieci – to na takie to na smakie i dziura z napisem „resztki plynow”

- chodz szybko do lozka bo zostaly mi juz resztki plynow

- poprosze wode

- gazowana czy nie gazowana?

- ani taka, ani taka!

w restauracji

- dzien dobry, nazywam sie armand i bede panstwa dzis obslugiwal

- to pana prawdziwe imie czy pseudonim gastronomiczny?

co jeszcze u agaty bogackiej?

bilans w duzym formacie. dzwoni telefon. przedziwny. opowiada. konczy pic sok

agata bogacka: i co ja mam z tym zrobic?

ebo: nie wiem…

agata bogacka: ale z butelka!?

a co u agaty bogackiej?

jestesmy w ikei, ogladamy poszewki. podchodzi pani

- ja bardzo pania przepraszam, ale czym pani pachnie?

- dolcze i gabana lajblu

ta poszewka ktora sie podoba jest najwyzej oczywiscie i nie da sie dosiegnac. skacze. jestesmy juz w dziale z obrazami

- myslalam ze moze mnie ktos rozpozna a nie czym pachne

- tak, rozpozna cie w dziale z obrazami ikea

rano jade do mamy

- goraco? zrobie ci parowki na goraco

wychodze z biura o dwudziestej pierwszej i ide niedaleko, na chlodna 25

chce odpoczac po pracy a tam koncert

dzwieki wierca uszy jak dentysta zab. pianino szaleje. nie da sie wytrzymac

podziwiam tych co podziwiaja. a duszno a goraco

idziemy na druga strone do krzymka

rozmawiamy czy lepiej byc bezrobotnym czy pracowac w korporacji

mala tosia pstryka zdjecia, a pod nosem wzdycha „chce do taty”. w koncu dzwoni telefon

- tata nie ma dzisiaj czasu bo idzie na lody z kolegami – mowi a oczka jej blyszcza

noti wraca z pogrzebu babci a wyglada jak prosto z pracy

to smutne ubierac sie codziennie jak na pogrzeb

w domu siostra pipa pisze siwi

zapomnialem kupic nowe poidelko dla krowki

jeszcze przeczytam gazetke z tesko i ide spac

bawimy sie w tatuaze

tatua.JPG

wracam a w domku sliczniutko czysciutko

jest pieknie opalony a to przeciez ja bylem nad morzem

stesknilem sie. przytulam w nocy

rozmowa o mieszkaniach. tu za osiem, tam za dziesiec

mnie nie stac nawet na metr

pracuje od dziesieciu lat ale inny swiat

- co robisz?

- a pije drinki z mackiem zurawskim

w mielnie wita fundusz wczasow pracowniczych

na plazy tlum nagich cial. łał

w morzu mrozaca krew w zylach ciecz

jadamy w meduzie. wyborne baklazany. truskawkowy zawrot glowy uderza do

w jednej dyskotece BANIA U CYGANA BANIA U CYGANA DO RANA!

w trollu kazdorazowe wejcie dwa zlote, ale warto tyle zaplacic

blyskaja lasery, chlopaki z wolomina i zielonki pozdrawiaja dziewczyny z mielna

w koko bongo bara bongo

rano biegniemy. w nike air storm beacon po wodzie. glowa w sloncu nogi w chlodzie

wchodzimy na hummera h1 i jazda. glosne dicho, my na dachu, nigdy za malo obciachu

polezalbym jeszcze w piachu

z paryza dostalem plyte klementa

jest genialny

caly czas slucham RESULT

robot. rizalt

idziemy do jadlodajni filozoficznej bo ma byc jakies disko okropne

a tam rege. nienawidze rege. nienawidze tego bujania

kiedy slucham i patrze mam chec do wymiotowania

w ogrodku miedzy nami wszystkie stoliki zajete

tylko tam w rogu przy tym duzym wolne miejsca, bo tylko pani z panem

zamawiamy piwo i cole, a za chwile zjawia sie kelner z butelka szampana

ebo: och dziekujemy, naprawde nie trzeba

pani: prosze jeszcze kieliszki dla tych panstwa

nie ma to jak szampan w dobrym towarzystwie

a co u agaty bogackiej?

bedzie miala wystawe w k-cach. ale nie wie, czy to katowice czy kielce, bo jest z wawy

imieniny cioci eli. w jozefowie

pani anna wyglada jak z powstania warszawskiego. ma piekne falujace wlosy do ramion, z boku spiete spinka

domowe nalewki, ciasto

stare drewniane domy, goraco, pachna swierki, a w powietrzu nie dajace spokoju napiecie

mysle, ze tak samo bylo tam wtedy w sierpniu

dzwoni z polski julia z francji

-mieszkam w hotelu gromada, niedaleko twojej mamy

- w tym okropnym?

to straszne, co zrobili z domem chlopa

w pociagu klimatyzacja nie dziala. a niby pierwsza klasa i bilet za sto dwadziescia piec wez se wkrec

pan konduktor: niestety wlasnie sie zepsula

otwiera okno, tak samo goraco, tylko ze glosniej

podobno zawsze wlasnie sie zepsula

jest tak goraco, ze nawet nie da sie wytrzymac w kawiarni krysztalowej

postanawiam, ze pojde do kina na „auta”, bo ejsi i i tak nikt ze mna na to nie bedzie chcial isc

na sali ja i troche dzieci

to ja sie wzruszam, nie one

pojechalem do katowic

ide, patrze, a tam trampki zielone za dziewietnascie dla pipa

dzwonie: mialem sie do ciebie juz do konca zycia nie odzywac, ale czy chcesz fajne trampki za dziewietnascie?

chcial. oczywiscie od wczoraj nie oddal pieniedzy

- dziwna ta nowa sprzataczka

tak, to prawda. boje sie ze mnie zamorduje kiedys albo wbije mopa w oko

zawsze kiedy chce siku ona wlasnie sprzata lazienke

jest psychopatyczna mlodociana czarownica, ktora mysli ze ja kocham

przechodze obok miedzy nami a tam noti

- noti? no co ti?

nie chce mu przeszkadzac w randce ale pisze ze az sie wzruszyl tak dawno mnie nie widzial i ze to nie randka

wracam i rozplywam sie z upalu pomalu. ogladamy w telefonach zdjecia naszych chlopakow

moj ladniejszy i nie byly

jezeli koncert to kraftwerk w pardubicach

jade do czech. na koncert i po pralke tatramat

„znovu wasz muż szpetne haloty zabrudil? bez paniky! nova bublinkowa praćka tatramat hybko je upeżi a odviruje!”

wszyscy ida na eryke badu

- nie lubie eryki badu. eryka badu eryka badu z recznikiem na glowie

- ona juz nie nosi recznika

- wlasnie ze nosi!

czytam recencje, ze komedia romantyczna zupelnie bez sensu

- a nie wymadrzaj sie przeintelektualizowany recenzencie!

idziemy do kina bo bedzie smiesznie

wcale nie bylo smiesznie! to co by smieszylo przez trzy sekundy trwa trzy minuty. reszta smuty

panie recenzencie, dla pana w prezencie

jedziemy na mazury a woz spuszcza z rury

kontrolka mruga co i raz jak okiem tereska tutinas

pakujemy forda na lawete. duza szyba, slonce grzeje, na wierzchu koszulka a pot pod

pan kierowca: a wy juz jestescie zonaci?

ebo: super, ze mozna dostac na komorke informacje gdzie stoja radary

piekne lato tego roku

kochany, bociany, szumia lany

i jeczmien sie zloci na oku

- to ja pojade na tym damskim

- przeciez swojego ci nie oddam

smigamy po lesie. kabaty powsę. w lesie przyjemnie, na lace za goraco

stoimy przed sklepem, pijemy cole. rozmawiamy o tym czemu polscy geje nie sa chlopakami i o bezsensownosci stwarzania sobie problemow

poczucie szczescia wcale nie zalezy. ale malo kto w to wierzy

nieznajomi znajomi

nie znaja

mi

wacham kolorowe gumki recepturki

pachna jak wypastowana podloga w bibliotece, po ktorej sie chodzilo na suknach

- to ja przyjade i pojedziemy razem obejrzec to mieszkanie

jade z pipem na stara prage. na moscie korek ale bardzo szybko

czekamy na pana z agencji a przez okno szczeka jamnik. mowie ze to na pewno z tego mieszkania szczeka

pan przychodzi, pip podpisuje, idziemy ogladac

cudne! odnowione, z klimatem, czysciutkie i szesc skladanych krzesel w cenie. nawet nie ma piecyka i nie mam sie do czego przyczepic

pip zadaje podchwytliwe pytania z listy, a ja probuje zaprzyjaznic sie z jamnikiem

umieram z zazdrosci, bo po drugiej stronie ulicy boisko. piekny widok z okna

grzech nie kupic. wiec kupuje!

w drodze powrotnej jedziemy do apteki po etiaxil dla pipa – taki specjalny dezodor bezodor

dzis dzwonie i pytam a co u pipa

- nie moglem spac bo bola mnie pachy po tym dezodorancie

jak ja bede bez niego mieszkal?

jesz przed komputerem? to czytaj!

amputacja nogi to nie takie zwykle udydolenie. nie piluje sie tak po linii prostej. tak po prostu

najpierw rysuje sie taki trojkat jakoby i nacina skore. pod trojkatem chowa sie tluszcz (ma konsystencje piany do kapieli) i mieso

nastepnie odslania sie kosc i wtedy sie kroi. pamietaj zeby podtrzymywac noge

potem wystarczy tylko zawinac na kikuta skorny trojkat, a nastepnie zszyc. gotowe

- czy to plyn zielone jabluszko?

- nie, to tluszcz

- a, widzialam takie cos na filmie „sekrety mezatek”

zupelnie jak rok temu (a moze dwa?) spacerujemy z agata bogacka po pulawskiej

wtedy buty doktor szol, teraz zlote nike. tak wygodne ze shox!

w salonie manikiurowym na wystawie plastikowe palce

takie zgiete wskazujace

- musisz zobaczyc tego pana w sklepie ze slodyczami!

- no co, normalny

- jak to normalny?! widzialas jego fartuch?

- to to byl fartuch? nie zauwazylam

urodziny mojej narzeczonej z przedszkola. pierwszej i ostatniej

cudowne mieszkanie. przez okno mozna zagladac do szpitala na solcu, gdzie robia badania endorektalne

narzeczona wygladala przepieknie. tak pieknie jak w przedszkolu. natomiast reszta:

dwa metry wzrostu, spodnie z wysokim stanem (mi siegaly do ucha), w srodku tiszert, bez paska

sandaly, a pod nimi skarpeta w kolorze zadnym (ni to bez, ni to popiel). co pod skarpeto? nie obchodzi mie to

fryzura na pieczarke, wąs

- czy twoje tatuaze nie przeszkadzaja ci w pracy?

- ciagle o cos nimi zawadzam

- ten film jest swietny i gra w nim kaja

- paschalska?

- nie, ta przez ha

poznalem gosie baczynska. gosia baczynska ma dwa numery telefonow – prywatny i sluzbowy

dala mi ten prywatny. czuje ze bedziemy bliskimi przyjaciolmi

miasto rusza. nike rusza. ruszaj swoosha

w czasie pokazu daje znac kiedy ma wyjsc kolejna modelka. albo model

dre sie w łoki toki: „teraz! teraz! teraz!”

- jakbys wlasnie dochodzil

pokaz mody nike. od endo biore mala mile w specjalnej torbie do noszenia. jest taka malutka, grzeczniutka i kochana

- a gdzie ona ma nozki?

- nie ma nozek, jest taka mala syrenka

koszula od ajna, torba z dzidzia w paski

torsten: kiedy cie tak zobaczylem, pomyslalem: wreszcie wyglada jak typowy gej!

czy kazdy ojciec tak wyglada?

22 lipca piecdziesieciolecie stylowej w nowej hucie

„tam sa same bozeny i stanislawy”

- spotykamy sie w stylo?

na slawkowskiej 12 w krakowie nowy punkt

tam sa takie ubrania i gadzety, ze juz nigdy nie powiem o krakowie ze tylko plaszcze i czarne golfy i sartre pod baranami

(no chyba ze za chwile wpadne w mieszkaniu na bylego studenta polonistyki UJ)

kupilem sobie genialny sweter, tak zapakowany, ze ciesze sie ze upaly i nie musze wyjmowac, choc z drugiej strony szkoda ze nie moge juz nosic

widzialem tam jedne z najpiekniejszych butow NIKE na swiecie. nigdzie w polsce takich nie znajdziecie

(karolino malinowska – te blekitno-rozowe sa dla ciebie stworzone!)

bardzo limitowane serie. bardzo polecam

- a duza jest ta picca?

- dwadziescia osiem centymetrow

- to jak to bedzie wygladac na talerzu?

- prosze sobie wyobrazic!

hotel novotel bronowice. dla znawcow continental. gustownie wyremontowane pokoje, obszerny prysznic

jest cudny kiedy po nim splywa

chce miec takie lozko

przejezdzam przez szydlowiec. jest to taka swoista kulturalna stolica mazowsza, wyobrazcie sobie!

siedze w parku skaryszewskim na lawce obok misianki, rozmawiam przez telefon, a obok jakies dziecko drze sie jak psychicznie chore dziecko

- co to za wrzaski?

- jakies dziecko drze sie jak psychicznie chore dziecko

- skoro jestes w skaryszaku, to myslalem ze to patryk psychiatryk wychylil sie przez okno i krzyczy

po chwili to dziecko podchodzi do rodzicow, ktorzy siedza obok mnie. chce uciekac

ebo: ten w paski fajny, ale jak wstal to od pasa w dol jakis dziwny

agata bogacka: mam nadzieje ze nie jest caly dziwny od pasa w dol

urodziny adama i magdy przy stawie na ksiazecej

agata bogacka: tu uplywalo moje dziecinstwo

ebo: jak to?! tu uplywalo moje dziecinstwo!

w kinie OMEN 666

pomimo ze doskonale znam historie

prawie zmiazdzylem mu reke

jest tak piekny kiedy zasypia

z lekko uchylonymi ustami

rozmawialem z julia z paryza. tak, z paryza.

ma nowego chlopaka ktory nazywa sie ulili

a dominika ma psa, ktory nazywa sie łełe

z mateuszem w segafredo gadamy o ten tego

wczesniej parada rownosci a teraz parada dziwnosci

marynarz w koszulce w paski co mu zaraz peknie na tej klacie a puste gacie

- te marynarz! jak cie kopne nie wytrzymasz!

w oberzy na miodowej cala rodzina na obiad

dzieci krzycza dziadek tez bo on chce inne menu, takie co kiedys widzial

wtem synownuczek wykrzukuje: o, kurze cycki!

cala rodzina: ciiii!

zaraz boze ciao

nie wiem kiedy to zleciao

wracam do domu i nie poznaje

na scianach zlote ramy, a w nich ebo bogackie i ebo kozanowskie

zapraszam do muzeum

chca zamknac baumgart. nie zgodz sie, podpisz tu

tancze z kimberly z reklamy nike i z teledysku madonny.

tanczezkim.jpg
tak, wiem ze nie powinienem uzywac dezodorantow z aluminium i ze wygladam prawie tak jak ona

ale dobry sprzet trzeba trzymac pod dachem

w buduarze rozmawiamy o cyckach

- ja mam cycki jak w podstawowce

z tylu liceum z przodu podstawowka

leze przez chwilke na plazy, smaruje sie ewa

ewa na twarzy bo slonce prazy

wieczorem skacze przez fale

ale

a co u agaty bogackiej?

cudna

AGataCudNA.jpg

lece przez wegry. w malevie zapominam wylaczyc telefony, bo kiedy pani stiuardesa mowi, skupiam sie na brzmieniu jezyka, nie tresci

nad budapesztem dostaje esemesa

nic sie nie stao

zanim do turcji do plocka. na dzien chemika i sandre i kim wilde oraz na blog dwadziescia siedem

tam mi sie wydaje ze to na gdansk, ale wole sie upewnic

mateusz: wejdz na wia miszelin, tam najlepiej pokazuje mape

wchodze i co widze? mam jechac przez legionowo

totez stoimy w tej jablonnie. totez objezdzamy naobkolo pol polski. ale dojezdzamy

w tym plocku niczego sobie. wszystkie miesjca w ogrodkach zajete, a tam gdzie wolne to nie ma wody, ale za to porozlewane

blog dwadziescia siedem spiewa, a plocka mlodziez podskakuje

pan prowadzacy jest tak zenujacy ze wyparlem z pamieci to co mowil. smieci tez najczesciej wrzucam do smietnika albo do torby

w koncu sandra z dwoma tancerzami. ubrala sie w adlerze, moim domu mody

- to ona?

- ona, ona. zobacz jaki nos

spiewa z plejbeku a jak mowi to slychac ze glos nie ten juz niestety

tlumaczy, czemu nie spiewala dawno (blizniaki. blizniaki to zawsze problem)

ale teraz odchowala i zaraz wyda nowa plyte!

krzycze maria magdalena! krzycze hiroszima!

IMGP1670.jpg
tanczymy tanczymy az do konca wystepu

nastepna pojawia sie kim wilde. wyglada jak agata bogacka jak jeszcze woda utleniona rozjasniala wlosy

kim przyjechala z calym zespolem i spiewa na zywo!

IMGP1696.jpg
przedzieramy sie blizej sceny

spiewam krzykiem

- musze miec to nagranie view from the bridge!

jest cudowna, zartuje, rozkochuje

kiedy strzelaja fajerwerki wyjezdzamy

jade to turcji. dokladnie tam

nie wiem po co

dzinsy, sweter i kozuch juz mam

ale goraco

w sklepie zoologicznym w sadyba best mall szukam odpowiedniego sianka dla krowki

sianka nie ma wiec ogladamy chomiczki

jeden biedny chomiczek siedzi w kaciku i ma jakas taka narosl jakoby z przodu

pytam pani ekspedientki

- przepraszam, czy ten chomiczek jest chory albo w ciazy?

- a dlaczego niby mialby byc chory?

- no bo co on ma tu takiego?

pani patrzy

- prosze pana, to sa jego genitalia

- ale jak to?!

- to sa chomiki chinskie i wlasnie takie maja wyrosniete genitalia

- a nie przeszkadza mu to chodzic? – niedowierzam

- to musialby pan sie jego zapytac – pani ekspedientka czaruje dowcipem

mam piekna nowa posciel

wyglada jakby tam lezal w tej czerwonej koszulce

- idz tam kup papierowe reczniki dla pipa, a ja tu musze cos zalawic

(pip ma obsesje na punkcie papierowych recznikow, uzywa ich wszedzie i do wszystkiego. bardzo lubi dostawac je na prezenty)

dorabiam klucze

imieniny mamy. mnostwo peonii

pip kaszle i rozsiewa

za kare podwoze go samochodem do pracy i zmuszam do sluchania najsmutniejszych piosenek hanny banaszak

potem dzwonie i spiewam do sluchawki „obsesyjna jedna nuta…”

a co u agaty bogackiej?

chyba zakochal sie w niej wiedenczyk, ten wysoki. codziennie do niej pisze

- poznalem takiego kolesia z poznania

- a ma karte do esku?

- srebrna!

kinia czestuje nas mango od ambasadora indii. tak, ambasadora indii

chyba zostane takim ambasadorem

ale nie oddam

sam wszystko wpierdole

jeden z moich ulubionych esemesow od pipa:

„Od dzisiaj wierze w kazde Twoje slowo. Wszystko sie sprawdza. Oczywiscie bede wierzyc we wszystko za wyjatkiem tego, co mowisz o mnie.”

- chodzmy cos zjesc

w zielonej tawernie uroczo. pyszne jaja faszerowane po polsku, na barze kot czeka na glaski, powoli nadchodzi wieczor, ogrod zmienia kolory

jest taki slodki kiedy polewa wszystko octem balsamicznym. slodki, choc ocet kwasny

przy stoliku obok pan dewizowiec z chlopcem co ledwo po angielsku, ale opalony, blekitny sweter

pan dewizowiec za wszystko placi to moze z nim porozmawiasz troche?

siedza po cichu, smetnie. pan dewizowiec patrzy na nas z zazdroscia i zalem

fajnie miec dewizy ale

w kazimierzu nad wisla zlot bozen. tu bozena klasik gra na gitarze i spiewa, tamta wspina sie do wiezy

- zrob jej zdjecie i daj na bloga

nie jestem tak okrutny, chociaz

bilety do ruin zwykly 2,20, ulgowy 1,60

bozena: czy mi przysluguje znizka?

chyba dla seniorow

schodzimy po stromych schodach, on z przodu, wiec mu tam ten tego

- misiu!

pani co przy oknie stala usmiecha sie

w sobote jedziemy do kozlowki

bardzo pieknie. zwiedzamy palac, ogrody, muzeum socrealizmu, lizemy lody i robimy sobie zdjecia

wracamy na parking. przy wjezdzie „bezpieczne kolce”, ktore przebijaja opony, ale tylko przy wyjezdzie jak sie nie zaplaci cztery

pan w ciezarowym bmw compact chce wjechac, ale boi sie o opony, choc pani parkingowa przekonuje

- sss! sss! – sycze gdy kola taranuja kolce

pan przerazony

ZDOLU.jpg

pip sie myje i smaruje. na pralce okulary. wchodze dwa razy do lazienki, ale nic nie zauwaza

okulary klade mu w pokoju

pip: zabrales mi okulary?

ebo: nie

pip: na pewno?

ebo: na pewno

pip wchodzi do pokoju, znajduje okulary i mowi:

- juz mi sie we lbie pierdoli

stroimy sie na pink party. zakladam moj kombinezon za 2,- co go kupilem rok temu w krakowie

wygladam jak aspen osiemdziesiat trzy

patrze, a pip zaklada bladorozowe polo, bladorozowy sweterek i szare garniturowe spodnie. wyglada jak wujo szczepan

staje przed lustrem i doslownie pada z wrazenia. czym predzej zmienia na dzinsy

EBOKINIAPINK.jpg

mam trzydziesci lat wiec wychodze z pracy trzydziesci minut wczesniej. chcialbym miec tysiac czterysta czterdziesci lat i wcale nie chodzic do pracy

„wczoraj czytałem sobie „rozkurz” Białoszewskiego, książka zawiera teksty w róznej formie, opowiadania, wiersze, kabaret kici-koci… to wszystko bylo bardzo podobne w klimacie, humorze i sposobie opowiadania do tego co robisz na blogu. Masz taki sam jak Miron słuch na ‚ludzkie gadanie’ i na codziennosc. To takie małe dawne odkrycie w ktorym wczoraj sie jeszcze utwierdziłem.”

ciag dalszy cyklu Niewiarygodne, lecz prawdziwe

stoje przed szafa i zupelnie nie wiem co wybrac

- pip, daj mi jakas koszulke na prezent

pip daje mi nauszykowana gustowna komunijna torbe

a tam nowa koszulka i inne fajne rzeczy

pip: jestes diabelskie nasienie

rano skradam sie do lazienki

pip: jestes juz taki stary ze tak wolno chodzisz

ebo: nie, ja powoli chodze i dlatego wolniej sie starzeje

w sobote jade po zakupy do lider prajsa

stoje w kolejce do kasy, przede mna starsza pani

- takie ladne ma pan maslo a ja takie brzydkie wybralam

no bo ja specjalnie wybralem smietankowe w srebrnym papierku bo ladniejsze niz extra w zlotym

rozmawiamy czy to mieso bedzie dobre i ze ta pogoda taka, gdy wtem BURZA

starsza pani do kasjerki: pani sie nie spieszy, i tak bede musiala przeczekac. wyszlam z domu bo myslalam ze to juz po deszczu a tu teraz jak wracac do domu?

pytam: a gdzie pani mieszka?

- a tam i tam

- to ja pania zawioze

- naprawde?

mowie zeby pani poczekala i nie wychodzila na deszcz, to podjade pod drzwi sklepu. jedziemy a starsza pani mowi

- tyle lat zyje i zawsze mowilam ze nie mam szczescia. a tu prosze

milo uszczesliwic pania na stare lata. milo zrobic dobry uczynek. milo ze sie mnie nie bala

przechodzimy z lalurem przez pasy obok trafiku bo idziemy zrobic siku

jakis koles w volvo chce szybciej dojechac do korka na przy jerozolimskich i mimo ze sa przechodnie na jezdni rusza z piskiem az mi malo lalura nie rozjechal

przypieprzam mu w szyby i pokazuje faki

volvo sie zatrzymuje i wysiada z niego jeszcze wiekszy i bardziej lysy ode mnie

nie moge przytoczyc wymiany zdan bo nie wypada, ale krzycze glosniej od niego i mysle ze slychac mnie przy palacu kultury

moj kochany pieseczek. moje biedactwo by mi rozjechali

idziemy dalej chmielna a tam rosna kwiatki – takie w donicach bratki

lalur wskakuje do srodka i sika

- nie, to nie moj pies jakoby

urodziny karola i brzozowskiego z paprocki & brzozowski. w szlafroku.

- w szlafrokach?

- nie, w szlafroku. takim klubie

- acha, myslalam ze takie party w szlafrokach w domu u kogos

- no niestety nie

goraco. za goraco bo taki koles jeden zdejmuje bluze i pod spodem ma koszulke bez rekawow

nie cierpie koszulek bez rekawow. tym bardziej jak ktos ma takie ramiona

potem jeszcze kroi tort i koszulka mu z tylu podjezdza i pokazuje strasznie obrosnieta czarnymi wlosami kosc ogonowa

choc tort wyglada pieknie i ma truskawki to juz sobie wyobrazam te wlosy ogonowe w kremie

a jeszcze slysze „taki dobry ten tort pewnie chlopcy cos tam od siebie dodali ze taki dobry” strasznie smieszne. do wyrzygania

dlatego decyduje ze nie bede jadl tortu tylko zabiore buta takiej jednej lasce co sie obok na kanapie caluje z kolesiem i wklada mu reke w majtki i wlasnie po to tego buta zdjela. ale sie nie udaje niestety. choc prawie prawie

przychodzi za to jeszcze jedna laska w gosci – torebka chanel z DUZYM logo i w przeswitujaca bluzka bez stanika ale z cyckami zrobionymi za dwiescie i znaczkiem mercedesa na lancuchu

takim chyba z ciezarowki

choc bawie sie swietnie mowie, ze musze isc na konkurencyjna impreze volkswagena i wychodze

chce taka torbe od luj witą. na szynszyla albo na zawsze swieze wloszczyzne i ziemniaki. albo na miske z woda

lujwiton.JPG

na kolacje owoce morza. ozywaja w brzuchu

- a kochalbys mnie gdybym wpadl pod tramwaj i ucieloby mi noge?

- tak – caluje

- a gdyby wyroslaby mi tam potem wielka macka osmiornicy i tak sie krecila?

kocham moich przyjaciol choc nie tak jakby. trudno przeciez zebym z pipem cos ten tego. gdyby nagle zaczal wydawac odglosy hydrioli? z aga (ta bogacka) przynajmniej sie calowalem. i dlatego nie rozumiem dlaczego

mam nadzieje ze ktos ich bedzie kochal nie tak jakby ale jak ja od czterech miesiecy jego

moge sie wpatrywac jak spi i walczyc ze soba czy go budzic czy nie (zwykle budze bo nie moge wytrzymac)

zachwycac sie kazdym rysem jego twarzy

zastanawiac sie jak to mozliwe ze ktos tak cudowny jest obok mnie i jeszcze mowi ze ja jestem piekniejszy

(teraz mozecie przestac mi wierzyc ze on jest rzeczywiscie sliczny, ale nie sluchajcie go – on klamie)

jego dotyk – prawdziwa pradnica w dloniach

slodnie pocalunki

ton jakim wypowiada slowo „misiu!” kiedy robie glupie zarty

jego czasami dziwaczne pomysly

chociaz czasem z zazdroscia slucham opowiesci z pipowych nieudanych randek (to nieprawdopodobne jak pojebani bywaja kolesie)

chociaz agata, kaska, renata zawsze maja dla mnie czas

chcialbym zeby byli bardziej zajeci. i bardzo szczesliwi

(oesu – co za notka. ale nie potrafie tego inaczej napisac)

w teatrze rozmaitosci endowy malunek

ladne te piksele. powsciagliwosc i klasa

wszak swinskie mordy ktos juz obok namalowal

endo przepiekna w zwiewnej sukience. bobo i mleko jej sluzy

karczma klepisko. nad zalewem zegrzynskim. lubie sobie tak czasem pojechac nad zalew jak gdyby nigdy nic

muzyka zaczyna mnie wkurwiac zanim przeczytam co w menu

ludowe łojdiridi łoj łoj. łoj górolu uha! nie lubie wszystkiego co jest etno i eko

ciekawe czy w klepisko graja disco

u stryjenki gra telewizor a w nim szansa na sukces

ebo: czy to jest krystyna gizowska?

mama ebo: nie wiem

ebo: jak mozesz nie wiedziec? przeciez to jest twoja mlodosc

mama ebo: moja mlodosc to jest doda elektroda

a co u agi?

aga (ta bogacka) razem z reną tabożek

wyprawiają takie rzeczy że o mój boże!

impreza promujaca czwartego dika joł joł ziomalskiego elo elo! „adiki na diki”

muzyka z laptopa. hip hop. ale hip hopy sa rozne, a ten wlasnie co gral na imprezie moj brat okreslil mianem „zaraz ide spac i juz sie nie obudze”

nic sie nie dzieje, tylko karol radziszewski sie giba; moze terazwawaskejta23 by sie skusil

zakladamy czapeczki z daszkiem i juz jestesmy dresiarskimi meskimi hyperaktywami

nie dziwota ze wszyscy wylegli na zewnatrz

jedyne co mi sie podoba to ze przyszedl ajn

ajn wie co to znaczy wiedenski ajn i zaczyna plasac walca wiedenskiego. stesknilem sie za nim.

stesknilem sie za tym ze wszyscy mysla ze on ich podrywa a on po prostu wyciera wlosy z potu

nastepnego dnia moj brat mi opowiada jak zapraszano go na orgie

- stoje przy barze a jakis koles pyta sie czy bym sie z nim nie napil. co ty kurwa nienormalny jestes? chodz weronika wez mnie za reke bo mnie zaraz zgwalca!

„siedze na lace w letnim surduciku z wierzbowa galazka w lapce i mucze do krow,

a one myslac, ze to byk, zalotnie mi odmuczaja”

gdyby jeszcze wiedzialy jaki z niego byk!

tesknie. chce na mazury. muuu

wracam do domu zmeczony a tam vansy w kratke

mysle „nie, to niemozliwe zeby pip uprawial nierzad z kims kto nosi vansy w kratke!”. i mam oczywiscie racje

pip koniecznie chce zebym przesunal z nim lodowke

on ciagle ma dziwaczne pomysly. petit idriol polonez

pan dyrektor: scisnij mnie za jaja zebym o tym pamietal

ebo: no bez przesady

pan dyrektor robi sie czerwony, przeprasza

mam tyle pracy, ze ledwo sie obejrze a stuknie mi trzydziestka i nawet nie wpadne w depresje

moja uroda nie nadaza za czasem

living room na foksal. siadamy w ogrodku i nie wierzymy oczom co za ludzie tamtedy chadzaja; obok dwoch glosnych niemcow

ebo: nie dosc ze zniszczyli nam miasto to teraz wydzieraja sie i czlowiek spokoju nie ma

pani kelnerka przynosi szklanke z lodem, marchwia, selerem naciowym oraz plastrami cytryny

dekoracja czy przekaska?

niemiec podchodzi i zamecza mnie o moj tatuaz. ze to niesamowite ze ktos w polsce ma napisane MENSCH MASCHINE

to prawda, jestem niesamowity

ewa: myslalam, ze chce cie pocalowac w ucho

sklep pupil artykuly dla zwierzat przy chmielnej 10

tuz obok smirnow & morka, gdzie od dzis tez cudne NIKE – polecam

zakonnica: prosze trzy ogony

SONDA
Ebo:

Ech, bo oszaleję!Efektownie bez ostentacjiEkstremalny brak obojętnościElektryczna brawura obrazu
SONDA
Pip:

Piękny i pachnącyPijany inteligencki pedałPelagia instaluje protezęPotrzebna interwencja psychiatry

w regeneracji graficiarze z wiednia rysuja na karteczkach

ja mam w glowie jednak inna wizje: wiedenski anh

mowie do kini: chodz sie przejdziemy

przechodzimy do mozaiki i wpadamy w zachwyt

„dyskoteka dla doroslego czlowieka w restauracji mozaika. zrob cos dla zdrowia – zatancz!”

wracamy, recytujemy i udaje nam sie namowic

w srodku pani z kokiem obwieszonym spinkami i z siatka

poprosilbym do tanca, ale wstep osiem konsumpcja dwanascie

w krolikarni ciag dalszy wernisazu

agata bogacka przedstawia: to jest kuba

kuba: czesc, jestem kamil

pip: eue eue (przemek)

kuba?kamil?: slucham

pip: oeae a ieeue ouaua (powiedzialem raz i nie bede powtarzac)

wszystko fajnie, ale czasem trzeba zniesc ciezki wozek

tak zupelnie bez przygotowania dostaje nagle emilke na rece

jaka malenka i drobniutka i te paluszki. a jeszcze trzeba glowke podtrzymac

chwile bawie sie w osobista sekretarke endo

a potem zabieramy mala mile na spacer

lezy grzecznie w lozeczku, nie chce smoczka, zasypia

wydaje mi sie ze jest strasznie zimno wiec owijam kocykami. trudno nie byc nadopiekunczym

- nie potrzeba tak, bo sie spoci

dumny prowadze wozek najpierw ulicami, a potem do ogrodkow dzialkowych

zaczarowane ogrody w srodku miasta. a tulipany tak czerwone az parza

dostaje esemesa: ale super wygladales wczoraj z tymi tatuazami i wozkiem:) chyba bede mowic sasiadkom ze jestes tata:) buzi

pip i jego pies morderca

pipipiesmorderca.JPG

znowu pieknie na dzialce. znowu brzoza urosla, niedlugo podniesie domek

znowu wlamali sie tej zimy. po co znowu? wszystko juz ukradli, nawet stare kurtki w ktorych moj tata chodzil do lasu.

a tata nie zyje juz dziewiec lat. na wsi wszystko sie przyda

wycieli choinke ktora sam kiedys posadzilem. zostawili tylko troche przy samej ziemi.

biedne zielone krzaczki pna sie na boki bo do stozka wzrostu jakis wiejski skurwysyn przypial gwiazde. a potem poszedl na pasterke bo przeciez wierzacy

pieknie na polach, jak pachnie

sasiedzi pytaja: tomek?

- nie, maciek

- ten starszy?

idziemy do lasu. straszy mnie zukiem

jedziemy samochodem

- daj buzi przed zakretem!

- daj buzi przed ciezarowka!

- teraz ci nie dam, ale bede tu trzymal reke, dobrze?

ma piekne duze dlonie. moze nimi objac dwie moje. i trzymac mocno

a jeszcze, jeszcze w miedzy nami:

róża

róża przychodzila kiedys na kozla z dżynsem (dżyns bo caly w dżynsowy komplet byl zawsze ubrany)

nie wiadomo bylo czy róża to chlopiec czy dziewczyna, tak sie zawsze poubierala w siateczki, falbanki, obcisle cyrkonie, ale chlopiec

kiedys ide pod palacem i co widze:

na stoisku z rajstopami sprzedaje róża!

idzie policjant z uszami

ebo: zobacz jakie ma uszy ten policjant!

pip: moze tak czapke nasunal

ebo: nie, zobacz, czapke ma wyzej, nad uszami!

podejsc do policjanta z uszami

- czy moge prosic o autograf?

- ale dlaczego?

- a pan nie jest korki taczer?

przy innym znowu stoliku jakies cos strasznego w aksamitnej marynarce

toc aksamitne marynarki to sezon temu a teraz to nawet w niujorkerze przecenione!

- patrz jaki straszny! patrz jak gada, jak sie podnieca!

- masz racje, straszna egzaltacja

- egzaltacja? TO JEST SZCZYT EGZALTACJI! – powiedzial ebo

w miedzy nami w ogrodku dwa koszmary. koszmarne! siedza i sie wypinaja a jakies takie blade, lyse

i co oni moga razem?

gdyby moj blog nie byl ostoja kultury i dobrego smaku napisalbym ze pewnie najwyzej poocierac sie posladkami

mowie do pipa: patrz jaki okropny! nawet bym go kijem nie tknal

pip: moja babcia mowila „jak nie kijem go to palka”

- poprosze dwa piwa

- cos jeszcze?

- itote raz!

- idepos

- OK

mialem powiedziec pani kelnerce, ale stwierdzilem ze napisze

cafe brama na kruczej. myslalem ze juz lepsza brama niz jakies suszi

pani kelnerka przynosi menu, zastanawiamy sie dlugo, jak juz wybralismy to pani kelnerka: ale to jest menu łikendowe

to w czwartek to juz gotowac sie nie chce?

zamawiam zatem kluski z kurczakiem kary co juz dawno chcialem sobie zrobic, ale jak myslalem ze to przeciez garnek, patelnia, durszlak, talerz do mycia, to juz nie bylem glodny

danie pojawia sie po pieciu minutach. co to za kluski? te wloskie z pszenicy durum to trzeba cottura 9 min.!

to ile trwala cala cottura?

w smaku jakies takie inne – jak pipa co kupuje tesco korzystny zakup z maki typ 450 co musza barwnik dodawac a jak sie ugotuje to biale sie robia i niesmaczne

i pozniej krzycze na niego ze z semoliny ma kupowac i moze sie chlopak wreszcie nauczy. zaoszczedzi trzy zlote na kilogramie, a kluska zupelnie nie do jedzenia

kurczak? ten kurczak akurat zaslugiwal zeby darowac mu zycie. biedne truchlo potem tyle czasu gotowali ze twarde i suche i drobiowa zemsta

a sos? na skos

a kary? srary

kto to taki? kto to taki wrzuca do muszli buraki?

to nie bedzie zadna lipa, ze to przeciez pomysl pipa!

windaszmata1.JPG

CZEŚĆ, TO JA! SIAŁABA BAMAK!

siedze z hana na laweczce przy atrium wizawi hali mirowskiej

strasznie dziwni ludzie tam chadzaja

pan z dzieckiem co juz biega i ciagle ucieka w strone jana pawla II

czekamy az panu sie znudzi i pobiegnie za dzieckiem troche za wolno

jak czesto mozna pytac jak bardzo kochasz?

tak bardzo jak bardzo

„jestem zmeczony”. ta, akurat. co moze byc meczacego w twojej pracy? wez nie pierdol

ja sto projektow, tysiac maili, polski, angielski, glowe mam o taka, wernisaz bogacki, wernisaz reklamowy, czesc co u ciebie a to a tamto a jeszcze owamto

i jeszcze zdaze sie spotkac z jörgiem, omlet z najmniejszej patelni swiata, potem wpadam do regeneracji ale nic nie dziala

reszta bawi sie swietnie a ja juz nie mam sily. mowie ze musze nakarmic krowke ale musze to sie polozyc. i wyjac oczy. kto kurwa wymyslil excela?

wychodzac wczesniej glupio sie czuje. zaluje

sir: termometr w moim samochodzie pokazywal dzis dwadziescia szesc stopni!

ebo: w moim tez.

pip: dzisiaj mijalem na ulicy polskiego hydraulika. jakis taki niski

ebo: ale to byl na pewno on?

pip: mial taki glupi wyraz twarzy

ebo: a, to on

bylo to juz dawno temu. pip mial imieniny

kupilem mu zestaw do robienia lodow – kolorowe parasolki do ktorych wlewa sie sok i zamraza

oraz szczoteczke do zebow oral bi

„bi sa lepsi w lozku”

- czy ta winda jedzie na dol?

- nie, w bok

ten moment, kiedy po wejsciu do mieszkania stajemy naprzeciw siebie posrodku pokoju

- chwilami jechalem do ciebie sto osiemdziesiat kilometrow na godzine

nie pozwala mi jednak jechac tak szybko. pomimo to nagle, ni stad ni zowad, wyskakuje pan policjant i macha az sie uszy trzesa

dawno temu kiedy probowalem byc autostopowiczem postanowilem, ze ja to zawsze bede zabieral, wiec sie zatrzymuje

pan policjant: patrzyl pan na predkosciomierz?

- nie – klamie

pan policjant pokazuje suszarke – 125 km/h. trudno, bedzie mandat

kiedy pan policjant wypisuje druczki i sprawdza dokumenty, stoje obok lanosa i koguta i sle buziaczki do mojego forda

trafiaja prosto na miejsce pasazera

wiosna – rozkladam mojego dahona

na stacji orlen pan z obslugi sam nie proszony pompuje mi

kola twarde jak skala stoi

wsiadam wiec i jade. do powsę!

mijam w wilanowie i patrze ze na glowie

kaski, ochraniacze, lajkry, bagazniki, swiatelka, fiki miki

po co w miescie takie triki?

ebo: a ja czytalem wywiad z lechem janerka ze machal raczka pod kolderka

pip: myslalem ze pod nerka

ebo: zobacz jaka piekna palma wyrosla!

pip: to nie palma, to dracena

ebo: sama jestes dracena!

palmadracena.JPG

PIŁAŚ? NIE JADŹ!

SONDA
jakie jest twoje wielkanocne zwierzenie?

zajecza warga
wilcza paszcza
lysia nora

a co u agaty bogackiej?

nie moge napisac

mama bardzo zle sie czuje

- co zrobisz jak dostaniesz ubezpieczenie?

nienawidze tych pytan. nie potrafie sobie wyobrazic

- a, do tego lasku za makdonaldem?

piotrek zabiera nas na niespodziankowy spacer. w samochodzie faust zaczyna spiewac, lalur mu wtoruje

bardzo tam ladnie i prom do tarchomina

sciezka zdrowia. jestem chory

ogladam horrory a pipa nie ma. strach zostaje we mnie

smakosz dwa chwilami bardzo smakowity

w parku spotykam kolezanke z dziecinstwa. pamietam jak majac szesc lat wpisalem sie jej do pamietnika: „jak gosia bedzie sie palila to maciek przyjdzie i ja zgasi”

w przedszkolu bawilismy sie razem wielkimi misiami. te misie to byli nasi mezowie. najpierw z nimi tanczylismy, a potem kladlismy sie na nich na podlodze i calowalismy jak na filmach

mama nauszykowala koszyczek – serweteczka z koroneczka, jajeczko

ide jak ten czerwony kapturek

mam warkoczyk, modre oczy, buzie mam jak mak

staram sie nie podskakiwac

nie bawie sie w wielki piatek i nie chodze do jadlodajni filozoficznej. akurat

wszedzie kurczaki, jajeczka, wiec i tu gra dj kura

siedzimy przy oknie jak w telewizorze

pragne poprosic do tanca moja narzeczona z przedszkola asie zurek

ale widze te histerycznie podskakujaca laske w wygibasach i za krotkich spodniach

HappyEaster.jpg

a co u agaty bogackiej?

- jezeli codziennie rozmawiam ze swoim inteligentnym pudrem to nie oznacza od razu ze dzwonie do diora

zapraszamy na sniadanie na dwunasta

ale rano jest tak fajnie w lozku ze przesuwamy na pozniej. pomimo ze wstalismy bardzo wczesnie

w koncu ide do sklepu po serek, szczypiorek, pomidorki i rzodkiewki na wiosenne sniadanie

kiedy wracam jest juz kinia z serkiem, szczypiorkiem, pomidorkami i rzodkiewkami

jemy, gadamy, a potem ogladamy golasy

- nigdy nie jadlem takiego serka

poplakalem sie przez przejechanego kotka

stryjenka: ale zmizerniales!

uwielbiam wygladac mizernie. nie cierpie dobrze wygladac

w drodze powrotnej urywam dla krowki galazke w lesie

troche mi szkoda drzewa ale krowka szaleje z radosci

na wies. gosciniec caly w dziurach. zastanawiam sie czemu gosciniec i czemu ta druga droga juz nie. obydwiema mozna jechac w gosci

po obu stronach gospodarstwa. jade i co widze:

zaraz za siatka, przy samej drodze stoi chlopie. takie ze dwadziescia lat, grube

bluzke ma podciagnieta pod szyje a spodnie przy kostkach!

i tak stoi i sie prezentuje jakby mial co

mama: dawaj do tylu!

michasce jakas druga maluje usta zeby ksiazke calowac

kupuje nowe wydanie bo okladka ladniejsza a ja lubie ladne i ksiazki oceniam wlasnie po okladce

michaska podpisuje sie jako kora jackowska

nie po to wydalem trzydziesci dwa zlote (ma pan drobne dwa zlote? mam!) zeby miec autograf kory jackowskiej

dik lubiewo w tomba tomba

czlowiek dostaje zaproszenie a potem nie chca go wpuscic

- jest pan na liscie?

- wydaje mi sie ze tak

szuka nie ma.

- pan tu zawsze przychodzi?

- bynajmniej

w koncu pip rzuca mimochodem ze my na dika na lubiewo i pan laskawie otwiera drzwi

w srodku nuda i obrazeni barmani

z tym specjalnym uduchowionym wyrazem twarzy ze daj mi spokoj ja przeciez jestem barmanem w tomba tomba!

poczekalem chwile ale doszedlem do wniosku ze mam w samochodzie resztke coca coli co ja wczesniej u turka kupilismy

przyjechal juz w piatek. juz w piatek bo nie mogl sie doczekac i byl strasznie zazdrosny. fajnie jak jest zazdrosny ale niby o co?

zajebiscie jak zawsze ze az czerwone oko

ubieramy sie i idziemy do fryzjera. pani basia patrzy na mnie i mowi

- pan chyba bardzo zmeczony, widac po oczach, takie czerwone (alez pani basiu, to nie przez zmeczenie, to przez). tam na gorze mam taki materac magnetyczny moze pan sie polozy na chwile i odpocznie? to swietnie dziala.

mysle sobie czemu nie? ale slysze

- normalnie licze pietnascie zlotych za pol godziny, ale od pana symboliczne dzisiec

no coz. glupio teraz odmowic

klade sie na materacu i czuje jak sie odprezam, jak mi lekko, totalny relaks. ale po pieciu minutach zdaje sobie sprawe ze czuje sie tak bo sobie wmawiam. i juz chce zejsc bo slysze jak pani basia zachwyca sie moim chlopakiem

hola hola

nie przemykam sie chylkiem po ulicach, nie mam przerazonego wzroku, nie boje sie patrzec w oczy kolesiom w dresie

nie przesiaduje w kawiarniach z lektura ktora nudzi ale ma madry badz modny tytul

nie sacze kawy z wyrazem twarzy lepszego od tej calej holoty

nie udaje hrabiny bo sie nia nie urodzilem

nie dodaje sobie powagi ubraniem bo naprawde nie musze

do krakowa jezdze pociagiem a nie latam samolotem, nie ciagam za soba kabinowej walizeczki na koleczkach

mokne na deszczu lub zakladam kaptur. nie znosze parasoli

to prawda, bywam dziecinny

ale kiedy smigam mostem grota

nikt nie krzyknie: ale ciota!

tak sobie po prostu wszedlem.

wszedlem w posiadanie albumu „spoldzielczy klub sportowy warszawianka 1921-1971″. jest to taka jednorazowa publikacja okolicznosciowa

caly album ciekawy ale koniec najciekawszy: reklamy

„spółdzielnia pracy >>odzież<< poleca spodnie z texasu i welwetu”

„dom mody astra zapewni każdej figurze modną sylwetkę”

„skorzystaj z usług kosmetyczno-lekarskiej spółdzielni pracy >>izys<< która proponuje wszystkim paniom fachowe zabiegi w zakresie – kosmetyki upiększającej-wytwornego uczesania-modnego strzyżenia i farbowania włosów-leczniczego pedicure-wykwintnego manicure. a oto adresy salonów kosmetycznych, które radzimy odwiedzić”

jezeli jestescie zainteresowani leczniczym pedicure, sluze lista adresow

tesknie. do soboty. w sobote w obroty

pani recepcjonistka przysyla maila:

„Witam,

Bardzo proszę o info kto zostawił kuriera do Pro Sportu.

Z góry dzięki!

Aga.”

odpowiadam: Jego dziewczyna. Po trzech latach. Powiedziala mu ze go juz nie kocha i odeszla z jego najlepszym przyjacielem

od daniela z brukseli, brata julii z paryza, dostalem bardzo fajna skladanke

najbardziej podoba mi sie we Be echo „alleycat”, ami marie „spiel mit mir” oraz a2 „elektrotanz”

mam ochote jezdzic z odsunietymi szybami i radiem na caly regulator

dzis w restauracji pani co wymawia er po frrrąsusku:

- wątrobka jakie zwierze?

czy zauwazyliscie ze wczorajszej nocy niebo mialo odcien granatu przypisany latu?

anai w warszawie. za te wszystkie pyszne nalesniki zabieram ja na obiad

milo spedzic niedzielne popoludnie w ladnej restauracji delektujac sie powoli

jedzeniem i towarzystwem

w karmie tlum i za glosno na dyktafon. to juz nie ta sama karma. idziemy zatem do w biegu

ach te nazwy nawiazujace do ruchliwosci miasta – pedzace kroliki, w biegu, kioski ruchu i cafe ploteczka

dostalem mikrofon i postanawiam go wozic w samochodzie, zeby miec do czego spiewac

z mateuszem nagram piosenke „biegne przez czas a czas mnie goni”

ide do kina na „v jak vendetta” zupelnie nie majac pojecia co to za film. okazuje sie ze pomimo kilku zbyt podnioslych scen niczego sobie

w naszym kraju bardzo aktualny i byc moze dalby do myslenia tym co mnie przeglosowali

niestety oni wcale nie mysla a do kina chadzaja tylko na filmy „k jak karol”

„dales mi odczuc, ze jestem kims wyjatkowym”

tak mogl napisac tylko ktos wyjatkowy

wreszcie przyjedza, rzucam sie na szyje.

tylko na krotko, wiec przytulam jak najmocniej.

w sklepie na zoliborzu stoje w kolejce do kasy w moich nowych zajebistych nike shox za prawie szescset

przede mna kilka dziewczynek kupuje slodkosci. maja tylko piec zlotych, a rachunek szesc trzydziesci. smutne miny i trudna decyzja: z czego zrezygnowac?

mowie do kasjera, ze okej, ze ja to doloze

wiecej zdziwienia i podejrzliwosci niz radosci

trudno w dzisiejszych czasach robic dobre uczynki bez posadzania

ędoprzeprowadzka. biegam po schodach z krzeslami, bo jak nie biegac, jak nie wchodzic na drabine i nie zdejmowac zaslon, skoro krzysiek kozanowski,

co wlasnie wrocil z chin, powiedzial

- ebo, ty schudles!

piekne nowe mieszkanie. na szczescie jest piecyk gazowy. na nieszczescie tylko do sierpnia. w sierpniu umre z zazdrosci

w niedziele esemesy

ędo: bardzo bardzo dziekuje za pomoc wczoraj, jestescie najlepsi na swiecie :)

ebo: a tam. ciagle powtarzam: piecyk piecyk piecyk piecyk

ędo: hahaha :) ale tylko do sierpnia! poza tym ty masz slicznego mlodszego chlopaka a ja juz nie!

ebo: na razie :) poza tym ja nie bede mial pieknego bobo

ędo: prosze bardzo. moge udostepniac swoje :)

ebo: wlasnie myslalem nad slowem bobo. z jednej strony francuskie beau beau, z drugiej swojskie (e)bo(e)bo. wole francuskie

ędo: bobo endo czyli w skrocie ebo :) z wbudowanym usb!

prima aprilis w kulturalnej. na palacu kultury jotpedwa wola „kelner!”

czekam na muzyke i doczekac sie nie moge. za to pojawiaja sie ni stad ni zowad dwie wystrojone dwunastolatki jak z bravo girl

co one tu robia o tej porze i tak sie gapia w bar?

nagle wykrzykuje

- boze! tam jest marcin bosak!

kiedy zastanawiam sie co zamowie u marcina bosaka wystrojone dwunastolatki mowia „do widzenia panie bosaku” i wychodza

podchodze do baru i zamawiam. u marcina bosaka

- poprosze szklanke mleka

- ale zamowienie!

w sobote miedzy nami. darmowe drinki, bo absolut i novika. no kiedy ta novika?!

kiwajac sie podchodzic z drinkiem w reku do kazdej blondynki i pytac

- nowika?

szczerosci ciag dalszy. ciezko mi to wyznac, ale pip jest alkoholikiem

bo jak nazwac inaczej kogos, kto nie zauwaza krokusa – symbolu trzezwosci?

postanowilem od kwietnia byc bardzo szczery. tak, to prawda. jestem chamski i zlosliwy i niejeden przeze mnie plakal a pip to hydriola.

ale tez mam dobre serce. dobre serce dla rzeczy martwych. zaczelo sie to kiedy w drodze do szkoly podstawowej mijalem wystawy w smyku. i te biedne zabawki, ktorych nikt nie chcial kupic. stalem przed szyba tam gdzie teraz emsi donalds i serce mi sie krajalo.

rozmawiam z kinia o ubraniach z reala. ze takie biedne. ze takie smutne. ze nikt sie z nich nie cieszy, tylko wszyscy wysmiewaja. ze nie moga spelnic swojego ubraniowego przeznaczenia i nie wisza w eleganckiej szafie, nie sa ciagle przymierzane i ogladane i nikt nie przeglada sie w nich w lustrze godzinami.

a buty z supermarketow? mam lzy w oczach

kinia rewanzuje sie opowiescia o zastepczym mitsubishi lancerze. ze jej mama wsiasc nie chciala. i ze nikt go nie lubi, nikt o niego nie dba, a kiedys byl nowym samochodzikiem, z ktorego ktos sie cieszyl, a teraz wszyscy tylko czekaja zeby sie go pozbyc i odebrac wlasne auto z serwisu

- wiec mu mowilam, ze jest taki szybki i wygodny i tak fajnie jezdzi

spotykam sie z kinia w pedzacym kroliku. kto wymyslil ten mrugajacy neon? mruga prosto w oczy ze oslepnac mozna

krolik pedzi a panie kelnerki wprost przeciwnie. za to tarta cytrynowa dwa razy

nagle juz nie wiem czy wierzyc oczom czy to ten neon?

odwracam sie dyskretnie o 194 stopnie i okazuje sie ze to nie zludzenie:

rudawe suche wlosy zwiazane z kite, czerwona koszula, granatowy krawat i granatowo-czerwona bluza

w miedzynami sofia loren. zapomnialem juz ze taka sofia loren! taka sama tylko jakby po liftingu

od innego stolika wstaje anoreksja, choc chyba raczej anoreksj. anoreksj ma na sobie czarna kurteczke z paseczkiem w talii dzieki czemu z tylu robi mu sie taka jakoby baskinka

wrzucilbym ich do kominka

ebo: juz niedlugo moje urodziny

toti: ty urodziny obchodzisz chyba trzy razy w roku!

ebo: dlatego tak szybko sie starzeje

spotykam sie z ola i toti

wszyscy narzekamy jacy jestesmy grubi

wiec idziemy do wedla

wychodze z pracy. do kolezanki robie glupie miny: wybaluszam oczy, ciagne sie za uszy i wystawiam jezyk

staje przed winda z wybaluszonymi oczami, odstajacymi uszami i wystawionym jezykiem i czekam

drzwi sie rozsuwaja a w srodku pani

wsiadam, umieram ze smiechu, pani nic

kupilem sobie syntetyczne perfumy comme des garcons „dry clean”

pachna pralnia chemiczna, ale bardziej takim plynem od aparatur do puszczania baniek mydlanych, co sie kupowalo w kioskach ruchu

takie aparatury mialy ksztalt lampy alladyna, byly z maziowego plastiku (takiego jakby sie rozpuscilo pare roznokolorowych plastikow) i byla rurka do dmuchania

fajne te perfumy. mozna sie nie myc, mozna nic nie prac, a i tak sie pachnie czystoscia

czysty nieczysty. syntetyczne fantastyczne

spotykam sie na chwile z mateuszem

mowie jak przestraszylem pipa rano: zgasilem mu swiatlo w lazience, on krzyknal „wez przestan!”, ja nie przestalem tylko ukucnalem, a kiedy otworzyl drzwi zrobilem U!

mowie tez ze nie moge pisac o tym notek, bo bedzie wygladalo ze moje zycie to pip i pip a nic bardziej mylnego. totez nie pisze

a co u agaty bogackiej? ot co:

ebo: kiedy mialas okres?

agata bogacka: nie pamietam

ebo: no jak nie pamietasz?!

agata bogacka: no z pol roku temu

powrocila nasza mala tajemnica na litere W czyli zolta wstazeczka

powrocila z pipowej izraelskiej rekawiczki w ktorej czekala od dawna bo nie bylo tak zimno zeby nosic tak cieple rekawiczki

ja znajduje ja przywiazana do lusterka w aucie, pip w czapce ktora nosil caly dzien

my w ogole uwielbiamy psikusy

z cyferek magnetycznych ktore dostalem od agaty bogackiej ukladam na lodowce teczowa date swoich urodzin

pip zamienia rok na 1967

pip wycina z gazetkowej reklamy telewizora „42 cale PIP” i nakleja na swoje dzrzwi

zaklejam mu czworke. no bo przeciez nie dwojke

przejscie dla pieszych na rogu brackiej i chmielnej

zegnamy sie a tu endo! brzuszek jak pileczka

w tym momencie zabiore glos w dyskusji na temat rysunkow w wysokich obcasach: moim zdaniem swietne

a kaczki w tym kraju nie zdanżają. nawet jesli nazywaja sie maciej

endo: o jak tu fajnie, moze postojmy chwile

stoimy i za chwile pojawia sie lidia. znow bedzie mnie prosic o wywiad

lubie udzielac jej wywiadow bo potem dobre wynika

z marcinem stylista wpadam do smirnow&morka dac kase za spodnice (nie dla mnie, dla tanji)

na chmielnej natykamy sie na blazeja zulawskiego (tak, z tych zulawskich) jak robi na polowanie na fajnie ubranych ludzi

zastanawiam sie czemu mnie nie fotografuje, ale za chwile widze sie w wystawie

zjezdzamy winda na obiad. winda po drodze ciagle sie zatrzymuje, a najbardziej przez kpmg co to wchodza i ni dzien dobry ni piardna

w restauracji patrze na ludzi i mysle jacy okropni

robimy konkurs kto najbardziej oblesny

ten z dluzszymi wlosami czy ten co gryzie bulke a potem mowi z ta bulka wepchana? konieczna sonda

chociaz dzis nie ma brokul smierdzacych zdechla ryba i tak mi niedobrze

gosia wrocila z trzytygodniowych wakacji w chinach. juz nie pamietam czy bylem w chinach a tym bardziej na trzytygodniowych wakacjach!

- a jak on? ciagle razem? – pokazuje jego zdjecie na moim biurku

- tak, ciagle i ciagle cudownie

- szkoda. myslalam ze ze soba zerwiecie i bedzie do wziecia

idziemy z agata po wode

- chodzmy do spolem!

w spolem panie jak z lubiewa. tylko plec nie ta. kupujemy wode i zarowke do zyrandola (kto by pomyslal ze w spolem zarowki?)

kiedy wyjdziemy panie zaczynaja:

- o, znowu z innym przyszla!

rano dzwoni telefon. numer jakis nieznany

- czesc mistrzu!

- czesc! – odpowiadam zadowolony ze ktos mnie tak nazywa z samego rana

- rysiu?

- nie

- przepraszam, pomylka

nie moge zasnac wiec czytam fototapete michala witkowskiego

agata ma racje, najlepsze nie dwa pierwsze opowiadania, tylko dwa ostatnie. a najbardziej psie pole

dla mnie fototapeta to moja tapeta, stara znajoma na brackiej, w delikatne kwiatki, pelna wspomnien i takich samych skojarzen(grammatik kein problem!);

az i tylko tapeta, bez foto niepotrzebnych niewitkowskich, tylko slowa, tylko litery bajery

o godzinie 0:10 przypominam sobie ze jestem przeziebiony wiec kicham

z pokoju obok pip przysyla esemesa „na zdrowie”

a co u agaty bogackiej?

ma brudno w mieszkaniu

- blagam cie, nie zdejmuj butow!

ale jak sie nie podoba brudno to i czysto trudno

na rogu francuskiej i obroncow malenka starsza pani podnosi reke w gescie papieskiego pozdrowienia

zatrzymuje caly ruch i przebiega przez jezdnie

a co u antoniego bogackiego?

boi sie OTWORA!

- aaa! otwor! otwor!

do pokoju przywfrunely anioly

kiedy kladziemy sie do lozka, zaslania im glowy

kiedy mowie daj buzi

robi slodki pyszczek

opowiadam jak zakochala sie we mnie paula bucholc: bylismy w drugiej klasie szkoly podstawowej, chodzilismy razem na religie na plac trzech krzyzy, a ja bylem pierwszym chlopakiem z odznaka wzorowego ucznia, ktorego widziala na oczy

paula bucholc byla za to pierwsza dziewczyna ktora ja wiedzialem na oczy, ktora miala komplet flamastrow zagranicznych w 25 kolorach (dwudziestu pieciu!)

ja zawsze dbalem o estetyke. wystarczy spojrzec. a moje zeszyty do religii do byly istne cuda – cale w kwiatach, ornamentach, obrazeczkach i z okienkami na pierwszej stronie

chcialem pozyczyc od pauli rozowy flamaster (bo wtedy tylko byly granity – komplet cztery kolory: czerwony, granatowy, zielony i czarny, kupowane w papierniku na szpitalnej), ale paula mi nie pozyczyla, bo gdyby to zrobila, to wszystkie kolezanki z marta noryskiewicz na czele wiedzialyby, ze sie we mnie kocha

opowiadam, a on nie potrafi sobie wyobrazic, ze kiedys byly tylko czterokolorowe flamastry granit. patrzy z niedowierzaniem poblazaniem

oczywiscie nie musze pisac kto za tym stoi

szajka.JPG

od kilku dni w kuchni na stole kartka „METROPOL”

bo pipa tekst ma byc w metropolu

wczoraj wyjatkowo podwoze go do pracy (pamietaj metropol) i od pana na skrzyzowaniu zabieramy metropole. cztery

pip przeglada, tekstu nie ma. bierze drugi egzemplarz

- moze w tym bedzie?

a co u agaty bogackiej?

szuka dziury w durszlaku

po latach odbieram moj garnitur od calvina kleina. nigdy mu nic nie pozyczajcie. patrze, a na dole nogawki jakies podejrzane dziurki!

trudno, wytne jeszcze wieksze, pojde na impreze i powiem

- tak, stac mnie na to

od agaty bogackiej dostalem pierwsza plyte human league z 1979 roku

wsiadam, wlaczam, mysle ze zepsul mi sie samochod

spotykam sie z ędo wreszcie. zastanawiam sie czy zabrac ze soba recznik i troche wrzatku w termosie

BO ONA W KAZDEJ CHWILI MOZE URODZIC!

jak milo i jak milo ze jej milo

rozmawiamy jakie imie. mariola? żaneta? anabela?

dzidzius w brzuchu wypina pupe. poczekajcie, jeszcze troche zostane

pip w akcji – ciag dalszy. a potem nas wyrzuca na bruk

wwindzie.JPG

lubie te jeszczechwileczki kiedy lezymy w lozku. wielogodzinne jeszczechwileczki

a co jeszcze u agaty bogackiej?

przeziebiona. ale nic dziwnego skoro lata z golym cyckiem (goly cycek agaty bogackiej do obejrzenia na okladce lampy lub na saskiej kepie. fajny)

- a wywiad czytales? specjalnie kazalam pipowi zeby ci dal przeczytac

nie czytalem bo pip zabral mi machine zeby potem pisac notki a mi mial zostawic okladke i wywiad.

ale oczywiscie zabral lampe i musialem siedziec po ciemku