"W Powsinie cudne słońce i cisza jak na końcu świata. Odwiedziłem grób Twojej mamy. Całuję."
Prawdziwy przyjaciel przyjedzie nawet z Krakowa.
Co dla innych wyjatkowe, dla mnie jest codziennoscia.
Czytam wywiady z kobietami, ktore zaslynely z tego, ze potrafia gotowac i ladnie podac jedzenie. I jeszcze zrobic zdjecie.
Kiedy ja ugotuje, nie mam czasu na fotografowanie, bo wystygnie, lepiej jesc! Tym bardziej ze koordynowanie dwoch patelni i dwoch garnkow, aby wszystko bylo gotowe w tym samym momencie, to prawdziwa sztuka i stres. I kiedy siadam w koncu do stolu, przez pierwszych kilka sekund po prostu odpoczywam, cieszac oczy i nos, zanim zaczne cieszyc podniebienie.
Tez lubie piekne rzeczy i bardzo jestem dumny z moich obrusow z polskiego lnu, ceramiki z Boleslawca, porcelany Royal Doulton, bialoruskich krysztalowych kieliszkow i szklanek oraz posrebrzanej zastawy vintage, ktora kupuje przez internet w jednym z amerykanskich sklepow. Ponad stuletnie lyzeczki do cukru, sosjerki, dzbanki, maselniczki i swieczniki mozna tam dostac prawie za bezcen.
Nie korzystam z przepisow, czasem tylko szukam inspiracji. Zwykle eksperymentuje. Gotowanie jest troche jak matematyka - wiadomo co trzeba dodac, aby rozwiazac rownanie. Mieszkanie na wyspie w jakims stopniu ogranicza, bo nie zawsze moge znalezc wszystkie skladniki. Ale dzieki temu rozwijam kreatywnosc w kuchni. I czy ktos moze mi powiedziec, czemu nigdzie nie mozna dostac pietruszki? Skoro jest natka, powinna byc i pietruszka! Kiedy tlumacze, ze potrzebuja taka jakby biala marchewke, nikt nie wie o co chodzi.
Nie samym jedzenie jednak zyje i czasem trzeba tez sie ubrac. Jakis czas temu wymyslilem sobie, ze chcialbym miec spodnie z pieknej wzorzystej afrykanskiej tkaniny, ale o bardziej europejskim kroju. Bo nie lubie Europejczykow, ktorzy przebieraja sie a afrykanskie bubu. Kilka tygodni temu udalo mi sie kupic takie materialy w Dakarze. Zaraz po powrocie otworzylem najnowszy numer Esquire i znalazlem tam zdjecie nowej kolekcji Burberry Prorsum, wlasnie ze spodniami, o jakich myslalem. Ale moje sa ladniejsze.
Dakar jest fajny i tym razem podobal mi sie jeszcze bardziej, bo mialem osoby, ktore lepiej pokazaly mi to miasto. Francuski Instytut Kulturalny bedacy oaza spokoju w samym centrum, z pieknym ogrodem i restauracja.
Seneglaczycy sa piekni i bardzo otwarci. Chcialbym wygladac jak oni, chociaz przez trzy dni uslyszalem kilkadziesiat komplementow na temat mojego wygladu. I nie wpadlem z tego powodu w histerie i nie zaczalem sobie wyobrazac, jak niektorzy, ze za takie "uznanie" to wkrotce ukaze sie na okladce francuskiego Vogue'a. Po prostu - co dla innych wyjatkowe, dla mnie jest codziennoscia.
Pip sie na mnie znowu obrazil, wyrzucil mnie ze znajomych na fesbuku i zablokowal. Juz nie mam do niego zdrowia i nie do konca ogarniam. Kiedy napisze o nim pochwalny artykul, jestem cacy. Kiedy zazartuje, jestem be. Wlasnie pojawia sie film o nim i wedlug jego pomyslu i chetnie chcialbym go zobaczyc, bo czytalem fragment scenariusza i byl swietny. Chcialem tez zadzwonic i pogratulowac, ale przeczytalem na wikarym cos w stylu, ze jesli o przyjazn trzeba walczyc, to nie jest tego warta. Swieta racja. Pozostaje mi tylko miec nadzieje, ze skoro potrafi juz zartowac z siebie na scenie i w filmie, moze w koncu nauczy sie w zyciu.
Czasem, nie tylko kiedy mieszka sie w tropikach,
Ni stad, ni stamtad, pojawiaja sie mrowki.
Zwykle walcze z nimi przy pomocy ajaxa,
Choc zawsze mowie im, ze je podziwiam za pracowitosc i pomyslowosc.
I przepraszam.
Wczoraj, kiedy zobaczylem na kuchennej podlodze, jak transportuja ziarenko ryzu pod kuchenna szafke,
Postanowilem darowac im zycie. Pewnie kiedys tego pozaluje.
Nakupilem 400 lizakow, przywdzialem stroj Swietego Mikolaja i w Wigilie, razem z Sandrine, pojechalismy jej zielonym samochodem rozdawac te lizaki biednym dzieciom w ubogich dzielnicach. Super bylo to, ze sam widok Swietego Mikolaja sprawial wszystkim wielka frajde, bo tu na Wyspach Zielonego Przyladka nie szwedaja sie zadne przebrane Mikolaje po ulicach. W zasadzie widzialem tylko jednego, plastikowego, troche przerazajacego i moze wlasnie dlatego przypietego lancuchem do kraty. Jeden chlopiec byl bardzo zawiedziony, ze dostal tylko lizaka i mial prawie lzy w oczach, kiedy pytal "A gdzie prezent?", ale z jego mama wytlumaczylismy, ze prezent bedzie wieczorem. Poza tym fajnie bylo widziec, jaka frajde pozostalym dzieciom sprawiaja te lizaki.
Az w koncu pojechalismy w pewne miejsce, gdzie nigdy wczesniej nie bylem. Jezdzilismy miedzy domami posklecanymi z roznych desek i pazdzierzy i nigdzie nikogo nie bylo. Wtem sukces! Dwoje dzieci na ulicy! Zatrzymalismy samochod, dalismy lizaki i wtem, nie wiadomo skad, pojawilo sie z 50 osob, dzieci i doroslych, ktore oblegly nasz samochod, zaczely wsadzac rece do srodka, wyrywac lizaki i drzec sie ile to oni nie maja dzieci i ile lizakow chca. A jedna baba urwala lusterko. Ucieklismy, ale i tak fajnie bylo byc Mikolajem. A to miejsce nazywane jest pieklem, jak sie potem dowiedzialem. W sumie to smutne, ze taka bieda, ze ludzie zabijaja sie o lizaki.
A potem w domu postanowilem sie ogolic, a Bob w tym czasie zabral psy na spacer do Recreational Center. Rozebralem sie do majtek i w tym momencie ktos zadzwonil domofonem. Chcialem zobaczyc kto to i wyszedlem na balkon i w tym momencie drzwi sie zamknely i zostalem uwieziony, w Wigilie, na balkonie, w samych majtkach, bez telefonu i bez kluczy. Zastanawialem sie, czy nie poprosic o pomoc kogos przechodzacego, ale przeciez w majtkach nie wypada, wiec czekalem pol godziny az Bob wroci. Cale szczescie, ze mamy na balkonie lezaki.
Swiateczne gotowanie zaczalem kilka dni wczesniej, bo dostalem sloik kapusty kiszonej z Ameryki, cale 680 gram. W sam raz na bigos! Dolozylem kapusty slodkiej, dwa rodzaje kielbasy, bekon, cebule, pomidory, wolowine, wieprzowine, przyprawy i czerwone wino. Wyszedl znakomity. Tak samo jak schab w sosie z suszonych sliwek, zupa grzybowa z borowikow zebranych przez mame Danusi oraz podsuszane pomidory z anchovies, do zrobienia ktorych zainspirowaly mnie Wysokie Obcasy. Bob pieknie przystroil stol przykryty obrusem z polskiego lnu, bialoruski krysztal i posrebrzana ponad stuletnia lyzczeka w cukiernicy.
Goscie - z Ameryki, Niemiec, Kanady oraz Luxemburga byli zachwyceni.
I jeszcze raz odegralem role Swietego Mikolaja wzbudzajac ogolna wesolosc.
Tylko ze ta Swiateczna wesolosc byla przeplatana smutkiem, bo to pierwsze Swieta bez mamy.
Ale poplakalem sobie jak nikt nie widzial.
A potem tez dostalem prezenty i juz bylem usmiechniety.
Od niedawna nasza (a piszac nasza, mam na mysli amerykanska) ambasada ma nowa Madame Ambassador. Wczoraj po raz pierwszy mielismy miec z nia spotkanie naszej sekcji. Moj szef, piec lat ode mnie mlodszy, przed spotkaniem zamknal sie z nami w pokoju i powiedzial, ze on nas przedstawi i "he will do the talking", a my mamy siedziec cicho. I tylko jesli Madame Ambassador zwroci sie do nas bezposrednio, mozemy jej odpowiedziec, ale tylko uzywajac krotkich zdan.
I skad on mogl wiedziec, ze tydzien wczesniej ja oficjalnie przywitalem Madame Ambassador przed uroczystym spotkaniem, ubrany w garnitur od Ungaro. I skad on moze wiedziec, ze w poprzedni weekend bylem z Madame Ambassador w porcie kupowac ryby (na jej wyrazne zyczenie, ze chcialaby tam udac sie ze mna). Swoja droga milo bylo paradowac po porcie z obstawa ochrony ambasady i lokalnej policji. I Madame Ambassador jest przemila, przeurocza osoba, z ktora wspaniale sie rozmawia. Moj szef tego nie wie, bo byl wtedy na wakacjach, poza tym nie wyobrazam sobie, zeby ktos chcialby z nim isc na zakupy.
Kiedy czekalismy na spotkanie, na korytarzu spotkala nas jej Secretary (co nie oznacza sekretarke parzaca kawe i malujaca paznokcie, tylko taka, jak daleko nie szukajac Secretary Clinton) i powiedziala do mnie, ze wygladam fantastycznie. Oczywiscie, przeciez mialem na sobie granatowa muche Lacoste, blekitna koszule Hilfiger, granatowy pasek Massimo Dutti, chino pants Lacoste i granatowe mokasyny Polo Ralph Lauren. A mojemu szefowi nic takiego nie powiedziala, bo nie miala podstaw.
Spotkanie z Madame Ambassador sie w koncu nie odbylo, moze bedzie w poniedzialek.
Tymczasem zapamietajcie: tylko krotkie zdania, najlepiej trzy wyrazy: Car is red, Mother has child, I like polyester, Ala ma kota.
A moze to wszystko dlatego,
ze nie lubi gejow?
To dlaczego daje innym kolesiom
lizac swoja dupe,
a jego zona
ma wasy?